Home

PostHeaderIcon Nowości

PostHeaderIcon Najczęściej czytane

PostHeaderIcon Nowości Manifa2010

Ratuszowa pełnomocniczka zaradzi dyskryminacji kobiet

Marta Bełza
2010-03-03, ostatnia aktualizacja 2010-03-03 20:34

Społecznicy uważają, że kobiety i mężczyźni nie są w Olsztynie traktowani tak samo, dlatego chcą, aby w ratuszu była osoba, która to zmieni. Na ręce prezydenta złożyli petycję o powołanie pełnomocniczki do spraw równego statusu płci

Katarzyna Tobolska wręcza prezydentowi petycję o powołanie pełnomocniczki ds. równego statusu kobiet i mężczyzn
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Katarzyna Tobolska wręcza prezydentowi petycję o powołanie pełnomocniczki ds...
- Prawie rok temu prezydent, który wtedy był jeszcze kandydatem na to stanowisko, zadeklarował, że powoła pełnomocniczkę do spraw równego statusu kobiet i mężczyzn - mówi Sandra Ejsymont z Kampanii przeciw Homofobii. - Teraz mu o tym przypominamy.

Przedstawiciele koalicji stowarzyszeń Manifa spotkali się w środę w ratuszu z Piotrem Grzymowiczem, aby wręczyć mu petycję i przypomnieć o przedwyborczych obietnicach. - Zależy nam na powołaniu na to stanowisko osoby o szerokich kompetencjach, dużych chęciach oraz realnych możliwościach i skuteczności działania - czytamy w piśmie.

Jak pomysłodawcy inicjatywy wyobrażają sobie działalność pełnomocniczki? - Przede wszystkim należałoby przeprowadzić audyt równościowy, aby sprawdzić, jak przedstawia się sytuacja kobiet i mężczyzn - tłumaczy Katarzyna Tobolska z Zielonych 2004. - Pełnomocniczka mogłaby np. opiniować budżet po to, aby sprawdzać, jakie wydatki i inwestycje przynoszą korzyści przede wszystkim mężczyznom, jakie kobietom, i czy ich ilość jest porównywalna.

- To nie jest tak, że nagle coś wymyśliliśmy, wyważyliśmy drzwi - dodaje Monika Falej z Fundacji Inicjatyw Kobiet Aktywnych. - Takie są standardy unijne.

Społecznicy chcieliby też, aby była to osoba, do której mogliby się zwracać ludzie czujący się dyskryminowani, np. w pracy, z powodu płci. Pełnomocnik mógłby im pomagać w rozwiązywaniu takich problemów, m.in. podpowiadając, na jakie przepisy prawne mogą się powołać.

Piotr Grzymowicz deklaruje, że wkrótce takie stanowisko powstanie w ratuszu. - Dyskutowaliśmy na ten temat wielokrotnie - zapewnia. - Chcielibyśmy, żeby ta osoba reprezentowała interesy zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Myślę, że wspólnie będziemy mogli zrobić bardzo wiele dla mieszkańców miasta.

Prezydent zapewnia, że docenia panie, ich pracowitość i zaangażowanie w to co robią. Żartuje też, że Olsztynem rządzą głównie kobiety, bo on i jego zastępca są zdominowani ilościowo przez panią wiceprezydent i sekretarz oraz skarbniczkę.

Przedstawiciele ratusza mówią, że pełnomocnikiem nie powinien być urzędnik, ale społecznik. Podobnie jak jest w przypadku miejskiego rzecznika rowerzystów. Dzięki temu nie będzie traktowany jak osoba, która cały dzień spędza za biurkiem i przekłada papierki, zamiast naprawdę działać. Nieurzędnik wzbudza też większe zaufanie społeczne.

Dyskusja na temat tego, jaki zakres obowiązków i uprawnień powinna mieć przyszła pełnomocniczka, będzie się toczyć podczas środowej debaty, która rozpocznie się o godz. 17 w Gazeta Cafe (ul. Kołłątaja 21).

Wtedy społecznicy zaprezentują też materiały, które przygotowała dla olsztynian warszawska pełnomocniczka ds. przeciwdziałania dyskryminacji. Uczestnicy spotkania zastanowią się, które rozwiązania można by wprowadzić u nas. Później będą organizowane kolejne robocze spotkania, aby powołanie pełnomocniczki było możliwe jak najszybciej.

- Warszawa zawsze jest pierwsza, ale my możemy być liderem, jeśli chodzi o mniejsze miejscowości - przekonuje Katarzyna Tobolska. - Jesteśmy pewni, że decyzja o powołaniu pełnomocnika sprawi, że Olsztyn będzie wzorem do naśladowania i przyczyni się do znacznej poprawy wizerunku miasta.

Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn

Poprawiony (czwartek, 04 marca 2010 12:47)

 

Podwójne wykluczenie

Jeżeli uważacie, że kobiety są wykluczane i dyskryminowane, wyobraźcie sobie, jak bardzo muszą być wyjęte poza nawias społeczeństwa kobiety kochające inne kobiety czyli lesbijki, a także biseksualistki i kobiety transgenderowe.

Kobiety nieheteronormatywne mają w społeczeństwie mniejsze szanse. Jako kobiety znoszą gorsze perspektywy zdobycia wykształcenia, skromniejsze możliwości finansowe, ograniczoną mobilność. Jako kobiety kochające kobiety przeciwstawiają sobie, choć orientacja to nie kwestia wyboru, całe tabu kulturowe. W powszechnym odbiorze społecznym lesbianizm jest niewart odnotowania, jest niegroźny i przelotny. To„niewinna zabawa” zmierzającą w celu odkrycia „prawdziwej” seksualności, albo dwie kobiety ukazywane są w celu pornograficznym, mającym podniecić męskiego widza. Istnieje nieprawdziwa obiegowa opinia, która głosi, że bycie lesbijką „kończy się, gdy dziewczyna znajdzie prawdziwego faceta”.

Według opracowanego przez Kampanię Przeciw Homofobii i Lambdę raportu „Sytuacja społeczna osób biseksualnych i homoseksualnych w Polsce. Raport za lata 2005 i 2006”, aż 13,9% kobiet i dziewcząt LBT doznało przemocy fizycznej w postaci: potrącania, uderzania, szarpania, kopania i zaczepek seksualnych. Przemocy psychicznej (zastraszania, obrażania, wyśmiewania, negatywnych opinii, upokarzania, izolacji, wyzwisk, ostracyzmu społecznego i innych...) zaś doznała w naszym kraju aż prawie połowa ankietowanych (45,9%) nieheteronormatywnych kobiet. Do obu rodzajów przemocy najczęściej dochodziło w miejscu publicznym.

- Lesbijki są wykluczone zarówno ze względu na płeć, jak i ze ze względu na orientację seksualną, w ich przypadku zachodzi tak zwana krzyżowa dyskryminacja – mówi Marta Abramowicz, prezeska Kampanii Przeciw Homofobii.

Istnieje też termin „Niewidzialność lesbijek”, który oznacza przemilczanie obecności. Jeśli już gdzieś wymieniana jest mniejszość seksualna, to mówi się o gejach, nie o lesbijkach. To kwestia artykułów i audycji w mediach. Również w potocznym języku istnieją: kluby, organizacje, portale gejowskie. Rzadko używa się terminologii LGBT czy też określenia lesbijsko-gejowski.

W kwestii praw osób nieheteronormatywnych, jak i wielu innych, kobiety są spychane na margines.

- Wszystkie działania zmierzające w celu przeciwdziałania dyskryminacji, a ponadto ściślejszej współpracy, bez uprzedzeń i lęków, pomiędzy środowiskami feministycznymi i LGBTQ, będzie poprawiać sytuację – dodaje Marta Abramowicz.

Dlatego na Manifach i Marszach Kobiet na całym świecie powiewają tęczowe lub fioletowe, symbol lesbianizmu, flagi.

Ania Urbańczyk


Fragment cyklu plakatów z akcji "Niech nas zobaczą" zorganizowanej przez KPH

 

Poprawiony (wtorek, 02 marca 2010 23:25)

 

M jak Manifa

M jak możliwości- jednakowe dla wszystkich
A jak aktywizacja- metoda na społeczny marazm
N jak nasze prawo, ciało, zdanie
I jak inicjatywa pociągająca za sobą kolejne
F jak feminizm- nie taki straszny jak go malują
A jak to co aktualne, bieżące, warte dyskusji

Pierwsza pro- kobieca inicjatywa w Olsztynie przebiegająca w formie cyklu spotkań, debat i wydarzeń kulturalnych. Celem jest wzniecenie dyskusji społecznej dotyczącej praw kobiet, roli w życiu społecznym i kulturalnym, a także poruszającej kwestie związane ze zdrowiem. Przedsięwzięcie będące wynikiem współpracy, sprzyja aktywizacji oraz integracji lokalnych środowisk zrzeszonych wokół organizacji partnerskich. Manifa jest próbą zachęcenia mieszkańców Olsztyna do aktywności społecznej. Motywuje do wyrażania własnego zdania w publicznych debatach i brania udziału w otwartych eventach. Daje możliwość zapoznania się z poglądami innych mieszkańców, a także z opiniami ludzi kultury i nauki. Manifa to nowe wzorce, możliwości, idee, walka ze stereotypizacją. Jest szansą na zwiększenie świadomości oraz uwrażliwienie mieszkańców Olsztyna na problemy kobiet w wymiarze lokalnym, krajowym i w końcu globalnym.

 

projekt San

 

 

Poprawiony (wtorek, 30 marca 2010 11:47)