Home Artykuły Nie ma jak w domu?

Wynagradzanie pracy domowej kobiet

Na początku września 2009 roku, w związku z inauguracją spotkań Koła Gospodyń Miejskich, Fundacja MaMa ogłosiła konkurs pt. „Lista Czynności Domowych”. To projekt badawczy mający na celu pokazanie, jak naprawdę wygląda praca domowa kobiet.

W Polsce jest około 6 milionów kobiet pracujących nieodpłatnie w domu, które określa się jako “niepracujące”. Ta ogromna grupa nie ma zagwarantowanych indywidualnego ubezpieczenia zdrowotnego ani prawa do emerytury. W debacie publicznej są dziś zupełnie niewidoczne, nikt nie upomina się o ich interesy. Ale problem dotyczy nie tylko niezatrudnionych gospodyń domowych, lecz także kobiet, które jednocześnie pracują i prowadzą dom. W myśl utartego w naszym kraju przekonania praca zawodowa nie zwalnia ich od „domowych obowiązków”. Zjawisko nieodpłatnej pracy domowej jest bardzo silnie powiązane z innymi przejawami dyskryminacji kobiet. Niższe wynagrodzenia (często za tę samą pracę, którą wykonują mężczyźni) nie pozwalają kobietom na zminimalizowanie czasu pracy w domu (poprzez zakup sprzętów AGD czy skorzystanie z płatnych usług). Kobietom jest zresztą trudno wyjść poza stereotypowe role społeczne także w pracy zawodowej – zazwyczaj proponuje się im stanowiska zaliczane przez brytyjskich socjologów do grupy „pięciu c”: opiekunki, kasjerki, urzędniczki, sprzątaczki i kucharki (caring, cashiering, clerical, cleaning and catering). Gdy przyjrzymy się tej liście, łatwo zauważymy, że prace te stanowią przedłużenie czynności wykonywanych przez kobietę w domu.

Liberalny model feminizmu, który koncentrował się na likwidacji szklanego sufitu i zapewnieniu równego dostępu do prac wymagających wysokich kwalifikacji, wpadł we własną pułapkę: doprowadził sporą część kobiet do przysłowiowej pracy „na dwa etaty”, a jednocześnie spowodował obniżenie wartości pracy w domu w oczach samych kobiet.

W lipcu 1980 roku Polska ratyfikowała Konwencję w sprawie Likwidacji Wszelkich Form Dyskryminacji Kobiet, natomiast we wrześniu 1991 roku Komitet Wykonawczy Konwencji przyjmuje Rekomendację 17 na temat określenia wymiaru nie mierzonych dotychczas prac domowych kobiet i uwzględnienia ich w produkcie krajowym brutto. Minęło 18 lat, Polska tymczasem nadal nie stosuje się – mimo swojego zobowiązania – do rekomendacji Komitetu Wykonawczego tej Konwencji. Świadczy to o bagatelizowaniu problemu przez obecne władze. Fakt, że to organizacja pozarządowa właśnie rozpoczęła ewidencję, którą miały przeprowadzić instytucje rządowe, bardzo źle świadczy o tych ostatnich. Zastanawiająco bierna jest także postawa szumnie obwołanej “kobiecą twarzą Platformy Obywatelskiej” Pełnomocniczki ds. Równego Traktowania, Elżbiety Radziszewskiej.

Brak mechanizmów opieki socjalnej i gratyfikacji za pracę w domu niweczy jej społeczny prestiż. Obojętność władz przekłada się niestety na postawy ludzi. Świadczy o tym chociażby kuriozalna propozycja PKPP Lewiatan, by odebrać renty po mężach wdowom, które przez całe życie pracowały w domu, i – co smutniejsze – wysoki poziom społecznej akceptacji dla tego pomysłu.

Samo szerzenie postaw równościowych nie wystarczy. Widać to bardzo dobrze na przykładzie zmiany stosunku mężczyzn do pracy domowej. W efekcie propagowania równego podziału domowych obowiązków, większy ich procent przyznaje się w sondażach do uczestniczenia w pracach domowych, ale tej zmiany obyczajów nie potwierdzają ani opinie żon, ani badania empiryczne. Dzięki kampanii medialnej mężczyźni nauczyli się tylko tego, co należy powiedzieć w sondażu.

Kolejnym symptomatycznym zjawiskiem zaobserwowanym przez socjologów jest rozkład wydatków na sprzęt elektroniczny w zależności od dochodu gospodarstwa domowego. W gospodarstwach uboższych, utrzymujących się tylko z jednej pensji, o wiele więcej funduszy przeznaczanych jest na sprzęt na RTV zaś znikomy procent na sprzęt AGD. Widać, że czas i praca kobiety nie jest wartością; należy do męża, który przynosi do domu pensję i ma wyłączność na decydowanie o domowych wydatkach. Jeśli za pracą kobiet nie pójdą pieniądze, nie będzie szansy na zmianę sytuacji. Dlatego powinniśmy rozpocząć publiczną dyskusję nad wynagradzaniem pracy domowej.

W różnych krajach Europy Zachodniej, przede wszystkim w przodujących tu rzecz jasna państwach skandynawskich, w różnym stopniu państwo wypracowuje mechanizmy mające na celu faktyczne zrównanie praw i sytuacji kobiet oraz mężczyzn chociaż obecnie żaden z krajów europejskich nie dysponuje pełnym pakietem ustaw, który regulowałby sytuację pracy domowej kobiet. Wynika to z ambiwalencji problemu: gwarantując wynagrodzenia dla kobiet pracujących w domu, można „uwięzić” je w sferze domowej i utrudnić ich sytuację na rynku pracy. Rządy skandynawskie podejmują działania gwarantujące zabezpieczenie socjalne gospodyniom i matkom. W Szwecji wprowadzono system zasiłków – między innymi zasiłek miesięczny na każde dziecko do 16 roku życia oraz tzw. „house allowance” – zasiłek na prowadzenie domu. Interesujący jest także przypadek duński: dzięki przyjaznym rozwiązaniom socjalnym w Danii 94% kobiet pracuje poza domem, natomiast ponad połowa z nich jest zatrudniona w niepełnym wymiarze godzin.

To, na co w Polsce możemy mieć wpływ już dzisiaj, to wymiar urlopu rodzicielskiego. W Polsce wynosi on 12 odpłatnych tygodni i jest przypisany matce dziecka. Powszechnie wiadomo, że to o wiele za mało – matki najczęściej dołączają do niego zaległy urlop wypoczynkowy, „zaoszczędzony” w poprzednich latach specjalnie na tę okoliczność. Tymczasem w Szwecji rodzice mają prawo aż do 18 miesięcy urlopu wychowawczego odpłatnego w 80 procentach, a urlop może być wykorzystany zarówno przez matkę, jak i przez ojca dziecka – do takich warunków powinniśmy dążyć także w Polsce, tym bardziej że płatny urlop wychowawczy pozostaje jednym z niespełnionych postulatów strajkujących stoczniowców z sierpnia 1980. Nie ulega także wątpliwości, że kobiety pracujące w domu już dziś powinny mieć zagwarantowane świadczenia socjalne – indywidualne ubezpieczenie zdrowotne i prawo do renty po 65 roku życia.

Barbara Audycka
- socjolożka, doktorantka Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych UW oraz członkini Młodych Socjalistów i Polskiej Partii Socjalistycznej.

 

 

 

 

Poprawiony (wtorek, 02 marca 2010 22:03)