Warunki Pracy
W Wigilię i Sylwestra za karę, czyli praca kobiet w supermarketach
Sprawa procesu elblążanki Beaty Łopackiej przeciwko sieci sklepów „Biedronka” odbiła się głośnym echem w całej Polsce, doprowadzając do szerokiej dyskusji warunków pracy i płacy w super i hipermarketach, w tym szczególnie dotyczących kobiet. Informacje o wyzysku i mobbingu w tych sklepach wzburzyły opinię publiczną. Zrodziła się nadzieje, że zarządy sieci sklepów, obawiając się strat dla renomy swoich firm, z większą niż wcześniej starannością dbać będą o prawa i godność pracownic. Niestety pięć lat po tych wydarzeniach trudno odnieść wrażenie, ze tak się stało.
Na początku ubiegłego roku koalicja KARAT, w ramach projektu „Poprawa warunków pracy kobiet zatrudnionych w sieciach wielko-powierzchniowych placówek handlowych w Polsce”, przedstawiła raport o sytuacji pracownic w super- i hipermarketach. W badaniach wzięły udział również pracownice z olsztyńskich sklepów Tesco, Carrefour, Real i Biedronka. Wyniki płynące z raportu są alarmujące.
W badaniu brał udział kobiety w wieku 20-55 lat. Do badanej grupy zapraszano po 8 kobiet, w Olsztynie 4 z nich były pracownicami Biedronki, pozostałe 4 – innych sieci międzynarodowych. Większość pracowała na stanowisku kasjerka/sprzedawczyni choć w każdej grupie jedna osoba pracowała na stanowisku kierowniczym. Średni staż respondentek w Olsztynie wynosił około roku. Scenariusz badań poruszał kilkanaście tematów, m.in. bezpieczeństwo i higienę pracy, dyskryminację (szczególnie ze względu na płeć), działalność związków zawodowych czy też czas pracy i wynagrodzenie.
Specyfika pracy w super- i hipermarketach polega na przewadze kobiet nad mężczyznami wśród pracowników. Badane podkreślały bardzo dużą rotację zatrudnionych osób. Jako przyczyny wskazywały: niskie zarobki, konieczność pracy w soboty/niedziele/święta, ciężkie warunki pracy, złe relacje między pracownicami/-kami a przełożonymi, nakładanie na zatrudnionych zbyt wielu obowiązków. Wszystkie badane podkreśliły zbyt małą liczbę pracowników: „Kiedyś pracowało nas na naszym sklepie ok. 1200 osób, teraz pracuje nas 400 i musimy tę samą pracę wykonać kosztem pracowników”. Respondentki w Olsztynie twierdziły, że jest bardzo łatwo o nowych pracowników, ponieważ sklepy często zatrudniają studentki/-ów, zwłaszcza w sezonie wakacyjnym, co jest korzystne, gdyż sklep nie płaci wtedy składek ZUS. Badane były poproszone o dokończenie zdań:
1. Kiedy idę do pracy, to myślę/czuję, że… będzie ciężko; znów nie zjem śniadania; będzie dużo klientów; nie chcę spotkać kierownika.
2. Kiedy jestem w pracy, to myślę/czuję, że… jestem głodna; jestem zmęczona; opadam z sił; chciałabym już być w domu.
3. Kiedy wracam z pracy, myślę/czuję, że… mam do zrobienia obiad; i lekcje z dziećmi; pranie trzeba wstawić; jestem bardzo zmęczona; chce mi się spać; jestem głodna.
Test niedokończonych zdań pokazuje jak bardzo kobiety odczuwają brak satysfakcji zawodowej. Poproszone o opisanie swojej sytuacji zawodowej zwracały uwagę na: kwestie finansowe (wynagrodzenie nieadekwatne do nakładów pracy i niewystarczające na zaspokojenie podstawowych potrzeb), złą atmosferę w pracy, chroniczne zmęczenie fizyczne, brak sił witalnych, brak czasu dla rodziny, dzieci, najbliższych, choroby, w tym najczęściej różnego typu dolegliwości (bóle kręgosłupa, stawów, brzucha, głowy, chroniczne infekcje).
Badane zostały również poproszone o wykonanie kolażu (plakatu z wycinkami) na temat swojej pracy, co miało ukazać często nieuświadamiane lęki i pragnienia.
W kwestii umów o pracę respondentki podkreślały fakt trudności z uzyskaniem umowy na czas nieokreślony. Z reguły podpisują one po pierwszej umowie na czas określony drugą, potem trzecią, czwartą itd. Ten proceder może trwać miesiącami, a nawet latami. Wśród badanych tylko jedna osoba miała podpisaną umowę na czas nieokreślony. Dochodziło również do złamań postanowień umowy, np. w ilości przydzielanych dni wolnych (z 8 należnych umową przydzielano 5 na miesiąc).
Badane pracownice często podkreślały fakt, że ich płaca nie przekracza najniższego wynagrodzenia w Polsce. Średnia pensja, według nich, wynosi od 1140 zł brutto dla kasjerki do 1600 zł brutto miesięcznie dla kierownika zmiany. Najwyższe zarobki oferuje Biedronka (2200 zł brutto po trzech latach pracy). W przypadku umowy na zlecenie obowiązuje stawka godzinowa, równoważna 7,70 zł brutto. Pytane o satysfakcjonujące zarobki pracownice podawały kwotę od 1800 do 2000 zł netto miesięcznie. Wszystkie respondentki zgodnie przyznały, że pensje są wypłacane na czas. Niektóre badane zwróciły uwagę na fakt, że dostają kwotę minimum, a reszta pieniędzy (za nadgodziny, dodatki) jest wypłacana w innym terminie. Ten sposób regulowania należności za pracę obniża koszty pracodawcy, który odprowadza najniższą składkę zdrowotną, ale w dalszej perspektywie ten proceder negatywnie odbija się na emeryturach pracownic oraz w wypadku gdy idą na zwolnienie chorobowe (dostają 80% od najniższego wynagrodzenia).
Pracownice Tesco, Carrefour i Real w Olsztynie mówiły o istnieniu w ich zakładach pracy tzw. zakładowego funduszu socjalnego, dzięki któremu pracownicy mogą uczestniczyć w różnego rodzaju imprezach integracyjnych, wyjściach do kina czy teatru. Dodatkowo mogą się ubiegać o zwrot pieniędzy za tzw. wczasy pod gruszą, kolonie dzieci, a w razie trudnej sytuacji życiowej – starać się o zapomogę socjalną. W pozostałych supermarketach, mimo że teoretycznie fundusz taki istnieje, trudno, w opinii pracownic, z niego skorzystać.
Z wypowiedzi badanych wynika, że grafik pracy jest narzędziem nagradzania, a częściej karania pracowników. Zwrócono uwagę na istnienie dwóch grafików: oficjalnego (używanego w trakcie inspekcji PIP) oraz nieoficjalnego, który posiada tylko kierownik. Prowadzi to do nadużyć w ilości dni i godzin przepracowanych. W żadnym z sklepów pracownice/-y nie miały/-eli wpływu na układanie grafików pracy.
Badane pracownice podkreślały podział pracy ze względu na płeć. Kobiety, postrzegane jako bardziej skrupulatne, predysponowane do prac monotonnych, zatrudniane są na stanowiskach kasjerek. Mężczyźni z kolei – silni, zdecydowani – obsadzani są na stanowiskach ochroniarzy. Z wypowiedzi kobiet wynika, że „ochroniarz” jest stanowiskiem nadzorczym i do mężczyzn zatrudnianych na tych stanowiskach należy również pilnowanie pracujących kobiet. Nadzór ten prowadzi często do krępujących sytuacji: „Ochraniarz mówi: a ty co, wychodzisz? Ja mówię: muszę. Czy ja mu muszę tłumaczyć, że mam okres? (…) Ja mu powiedziałam: do toalety idę, zamknij mnie. A on że za dużo ludzi. Jak kobieta ma okres, to wiadomo, że źle się czuje i do toalety musi iść częściej, a ja się muszę przed ochraniarzem jakimś tłumaczyć, że trzeci raz do toalety idę”. Zastanawiający jest fakt, że ochroniarzom nie zleca się cięższych robót. Dźwiganie towarów i układanie ich na półkach należy do pracy kobiet. Respondentki nie dostrzegają dyskryminacji w polityce płacowej. W jednym przypadku wspomniano o molestowaniu seksualnym: winny został ukarany i stracił pracę. Kobiety mają małą świadomość zagadnień dyskryminacji ze względu na płeć.
Do codziennych zadań pracownicy (oprócz siedzenia na kasie) należy: rozładunek towarów, praca w magazynie, układanie towaru na półkach, sprzątanie sklepu, układanie koszyków. Pytane o możliwość korzystania z toalety, kobiety mówią, że sytuacja poprawiła się w ostatnich latach, ale wciąż zdarzają się utrudnienia: „No jasne, że [korzystanie z WC] jest utrudnione. Siedzi pani na kasie i nie ma możliwości wyjścia. Czeka się, żeby ktoś się pojawił na horyzoncie i cię zamienił. Ale nie jest, że ktoś zabrania”.
Raport zwraca uwagę na powszechny problem mobbingu, szczególnie ze strony bezpośrednich przełożonych. Respondentki zjawisko to określały jako jedna z głównych uciążliwości związanych z pracą w super i hipermarketach. W tym wypadku jako najczęściej wymieniane praktyki wskazywano ignorowanie potrzeb pracownic, lekceważący stosunek, złośliwość („ upominałam się o dwa dni urlopu z tytułu opieki nad dzieckiem (…) jako jedyna pracowałam w Wigilię i Sylwestra, jako jedyna, za karę”) oraz publiczne upokarzanie pracownic (przy innych pracownikach i klientach). Biorące udział w badaniu pracownice wskazywały, że skarżenie się na warunki pracy skutkowały jeszcze gorszym traktowanie, a awans był głównie uzależniony od stosunków z kierownictwem.
Badane, poproszone o sformułowanie postulatów w zakresie ich pracy, mówiły o: podwyższeniu wynagrodzenia, przestrzeganiu określonych w przepisach godzin pracy, poprawie atmosfery w pracy (szczególnie na linii pracownik-kierownik), wynagradzaniu nadgodzin, poprawie warunków pracy (zwłaszcza w obszarze ochrony zdrowia), dostępie do świadczeń z funduszu socjalnego, udogodnieniach dla matek z dziećmi (elastyczne godziny pracy, zakładowe żłobki, przedszkola), wsparciu ze strony związków zawodowych.
Koalicja KARAT, która przeprowadziła badania i opracowała raport, podała kilka propozycji działań zmierzających do poprawy sytuacji pracownic w super- i hipermarketach: przestrzeganie przepisów prawa (gruntowniejsze i niezapowiedziane kontrole PIP), podnoszenie świadomości pracowników w zakresie obowiązujących przepisów, praw pracowniczych i instrumentów ochrony tych praw, uświadomienie dyrekcjom sklepów korzyści z poprawy sytuacji pracowników, podnoszenie świadomości naruszeń i standardów praw pracowniczych wśród konsumentów, klientów sklepów.
Raport KARAT nie wywołał niestety skutku medialnego porównywalnego z skandalem „Biedronki”. Dostarczył jednak oparty na rzetelnych badaniach materiału dowodowego na temat wyzysku i złego traktowania kobiet pracujących w super i hipermarketach. Przed związkami zawodowymi oraz organizacjami pozarządowymi stoi więc potężne wyzwanie walki o faktyczną realizację praw pracowniczych takich osób, jak te wymienione w raporcie. Najbardziej bowiem szlachetne i stanowcze zapisy kodeksów i ustaw jak widać zdecydowanie nie wystarczają.
Marcin Szymański
Młodzi Socjaliści
Poprawiony (wtorek, 02 marca 2010 22:45)



